Było nas siedem, było bardzo pracowicie, ale też miło i serdecznie. I były pyszne lody. A dzięki ogromnemu zangażowaniu całej ekipy powstało ponad 40 ptaszków i kur.
Był też gość wyjątkowy. Basia, która przyjechała do nas aż z Australii. Dyskusji o urokach Australii w prawdzie nie było, ale o urokach Supraśla, owszem. I to nie pierwszy raz. Chyba trzeba tam będzie zrobić wyjazdowe Darcie pierza.
Dla przypomnienia. Warsztaty w Gdańsku i w Warszawie zwane Darciem pierza są wsparciem dla projektu Ryżowy szlak do Kenii, (zakup żywności dla Domu dziecka w Limuru).





















